• RZĄD SZYKUJE USTAWĘ, BY ZABLOKOWAĆ WYROKI SĄDÓW NAKAZUJĄCE BANKOM ZAPRZESTANIA OKRADANIA POLAKÓW
    W bankach panika. Banksterzy nie przewidzieli, że zarzynani jak spętana nierogacizna klienci zaczną rozumieć co się stało, co się właśnie z nimi dzieje, zaczną się organizować  i działać w swej obronie. Banksterzy widzą, że „nie dopilnowali” poprzedniej prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, która zaskarżyła skandaliczne klauzule w bankowych […]
  • „POLSKI RZĄD” WALCZY W LUKSEMBURGU, BY BANKIERZY ‚NIE STRACILI’ TEGO CO BEZPRAWNIE ZAGARNĘLI MILIONOM POLAKÓW
    Miliony obywateli wielu krajów Europy czekają na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości zainicjowaną przez Sąd Najwyższy Węgier (sygn. C-312/14),  w sprawie pułapki toksycznych kredytów, w jaką złapali ich bankierzy. Wyrok ETS może mieć kluczowe znaczenie dla orzecznictwa sądów krajów Unii Europejskiej, a wręcz zatrzymać proceder grabieży […]
  • PIERWSZE KROKI KU NORMALNOŚCI
    Pierwsze kroki w kierunku uzdrowienia gospodarki narodowej powinny opierać się na realizacji czterech podstawowych postulatów: Restrukturyzacji zadłużenia państwa, przedsiębiorstw i obywateli. Likwidacji zatorów płatniczych. Wprowadzenia dwuwalutowości. Zmiany systemu podatkowego dającego przywileje osobom fizycznym i podmiotom krajowym kosztem korporacji. Dla realizacji […]
  • DO KREDYTOBIORCÓW
    Wokół kredytów tzw. frankowych narosło wiele nieporozumień. Temat nabrał charakteru politycznego. Czy jest możliwe bezkonfliktowe i łagodne rozwiązanie problemu? W poniższym tekście banki, które masowo udzielały kredytów tzw. frankowych nazywać będę bankami zachodnimi. Wyobraźmy sobie, że kredytobiorcy we frankach oraz […]
  • DLACZEGO BANKI POTRZEBUJĄ NASZYCH DEPOZYTÓW?
    Podpowiedź: Nie po to, aby je pożyczać. Mówiło o tym wielu ekspertów: banki nie pożyczają środków w nich zdeponowanych. Tworzą za pomocą księgowania pieniądze przeznaczone na kredyt. Robert B. Anderson, Sekretarz Skarbu za kadencji Eisenhowera, powiedział w roku 1959: Gdy […]
  • BANKI ZAPOMNIAŁY O SWOJEJ SŁUŻEBNEJ ROLI
    Zapomniały, że to od nas klientów zależy nie tylko ich dochód ale i byt, co oświadczył przedstawiciel Związku Banku Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz i potwierdził w licznych wywiadach Prezes NBP Marek Belka. Repolonizacja przez wykupienie tych banków byłaby bardzo kosztowna ponieważ […]
  • UCZCIWY PIENIĄDZ – WOLNOŚĆ DLA POLSKI, DOBROBYT DLA POLAKÓW
    Szkic programu społeczno-gospodarczego Motto: Fałszowanie pieniędzy jest zbrodnią zagrożoną karą do 25 lat pozbawienia wolności (art. 310 § 1 polskiego kodeksu karnego). Polska w XIX wieku była w niewoli zaborców. Dziś jest w niewoli zadłużenia, pieniądza, który jest oprocentowanym długiem. […]
  • BANKI KOMUNALNE KLUCZEM DO DOBROBYTU I POMYŚLNOŚCI POLAKÓW
    Banki komunalne są znaną w świecie instytucją finansową działającą w oparciu o zasady społecznej gospodarki rynkowej. To oznacza, że mają służyć społeczności, w której są osadzone, zapobiegając wypływom kapitału, który powinien służyć wspólnocie. Funkcjonują w wielu krajach: np. w Niemczech […]

Dlaczego organizujemy tę akcję?

Właśnie ruszyła akcja Ratuj Swoje Pieniądze, która ma na celu skłonienie wielu Polaków do przeniesienia ROR oraz depozytów do bezpiecznych banków spółdzielczych. Zagraniczne banki komercyjne, które obecnie w głównej mierze przechowują często dorobek życia wielu Polaków, w naszym przekonaniu ani nie są bezpieczne, ani wiarygodne.

Mamy uzasadnione obawy, że depozyty naszego społeczeństwa mogą zostać przejęte przez zagranicznych właścicieli banków, którzy wkrótce ogłoszą niewypłacalność oraz upadłość.

Skutkiem akcji ma być repolonizacja banków oraz uniezależnienie się od zagranicznych podmiotów finansowych bezlitośnie drenujących naszą gospodarkę oraz zubażających polskie rodziny.

Nazwa akcji: Bezkosztowa Repolonizacja Banków

Skutek akcji: likwidacja, upadłość lub przejęcie banków zachodnich przez banki z kapitałem polskim

Sposób przeprowadzenia akcji: przenoszenie rachunków bankowych z banków z kapitałem zagranicznym do banków polskich (tj. Banku Pocztowego i Banków Spółdzielczych, za wyjątkiem SKOKów)

Najbardziej bolesne dla banków jest przenoszenie rachunków ROR, ponieważ konta depozytowe oprocentowane (lokaty) w warunkach obecnej deflacji przynoszą bankom straty.

Sposób postępowania: otwórz rachunek ROR w dowolnym polskim banku, najlepiej przelej swoje oszczędności na nowy rachunek w polskim banku spółdzielczym. Możesz równocześnie zlikwidować swój rachunek w banku zachodnim lub po prostu zaprzestać jego używania.

Efekt: ponieważ wskaźniki wypłacalności banków kształtują się na poziomie 8 do 12%, to wycofanie depozytów o wartości 5% stawia banki w stan niewypłacalności, czyli bankructwa. Masowo przeprowadzona akcja znacznie przyspieszy ten proces.

Skutki: osoby posiadające w upadającym banku depozyty do kwoty 100 000 euro są ubezpieczone Bankowym Funduszem Gwarancyjnym i swoich depozytów nie utracą. Osoby mające w bankach depozyty wyższe, muszą liczyć się z częściową utratą oszczędności oraz z oczekiwaniem na ich wypłatę, co wynika z postępowania upadłościowego.

Jesteśmy ZmianąInicjatorem akcji jest Fundacja Jesteśmy Zmianą. Zachęcamy wszystkie organizacje społeczne, szczególnie tedziałające przeciwko przemocy finansowej w Polsce, przeciwko Sądom, Komornikom, Windykatorom do przyłączania się do akcji, do drukowania własnych ulotek i propagowania ich, do umieszczania informacji na własnych stronach internetowych. Zachęcamy także do współpracy Blogerów i osoby posiadające własne strony internetowe. Przesyłajcie nam własne materiały, które my będziemy umieszczać na naszej stronie.

Zachęcamy się do kliknięcia „przyłącz się

Lista banków spółdzielczych dostępna jest tutaj: bs.net.pl

Izabela Litwin w wywiadzie przeprowadzonym przez Porozmawiajmy TV mówi o polskiej bankowości oraz o naszej akcji.

Uczciwy pieniądz – wolność dla Polski, dobrobyt dla Polaków 

Szkic programu społeczno – gospodarczego

Motto:

Fałszowanie pieniędzy jest zbrodnią zagrożoną

karą do 25 lat pozbawienia wolności (art. 310 § 1 polskiego kodeksu karnego).

Polska w XIX wieku była w niewoli zaborców. Dziś jest w niewoli zadłużenia, pieniądza, który jest oprocentowanym długiem. Kto tego nie rozumie, nie ma kompetencji, by odpowiedzialnie zajmować się polityką, której celem powinna być przecież służba dobru wspólnemu. Dzisiaj oprócz wojen konwencjonalnych prowadzi się, często skuteczniejsze, wyrafinowane i niewidoczne gołym okiem wojny gospodarcze. Ich głównym narzędziem i bronią jest pieniądz. Jeśli chcemy odpowiedzieć sobie na pytanie o suwerenność państwa, musimy wpierw spytać, kto jest właścicielem pieniądza i kto odnosi korzyści z jego emisji. Kto, innymi słowy, reguluje ilość i jakość krwi płynącej w gospodarce kraju. Jeśli organizm jest pozbawiony możliwości samodzielnego  wytwarzania właściwej ilości krwi, musimy przeprowadzić transfuzję, aby podtrzymać go przy życiu.  Analogicznie jest z gospodarką. Prawda ta niestety nie jest powszednie rozumiana.

Polska, mimo posiadania nominalnie narodowego banku centralnego, jest pozbawiona podstawowego atrybutu suwerenności, jakim jest emisja narodowej waluty, która powinna służyć sprawiedliwie wszystkim obywatelom. Emitentem polskiej złotówki są głównie zagraniczne banki komercyjne, które zasilają gospodarkę w prawie 40% środków płatniczych brakujących do pokrycia PKB. Problem polega na tym, że robią to komercyjnie, emitując pieniądz na zasadzie obciążonego odsetkami zapisu księgowego. Tak wytwarzany pieniądz, niezbędny do funkcjonowania gospodarki, powstaje z niczego (ex nihilo) i zmusza wszystkich do płacenia odsetkowego haraczu. Społeczeństwo musi się zadłużyć, żeby skonsumować owoce swojej pracy. Na tym polega XXI – wieczne zniewolenie, gdzie okupantem staje się własne państwo, przejęte i kontrolowane przez interesy międzynarodowej finansjery oraz zależnych od niej korporacji. Państwo to pozwala rokrocznie na upuszczanie społeczeństwu krwi (koszt używania dłużnego pieniądza w postaci odsetek i podatków) w ilości stu kilkudziesięciu mld zł. Tę krew trzeba później w mozole uzupełnić, by znów została zabrana.

Smutny jest bilans 25 lat istnienia III RP. Do tego doprowadził i za to jest odpowiedzialny polityczny establishment, który niepodzielnie sprawuje władzę od 1989 r. Aby to zmienić potrzebna jest siła i determinacja wielu ludzi, którzy przede wszystkim będą świadomi podstawowych celów i nie dadzą się podzielić. Dlatego formuła ruchu odnowy państwa powinna być jak najszersza: neutralna ideologicznie i religijnie. Można pozyskać wielu sympatyków dotychczasowych partii  i działaczy społecznych poprzez proces uświadomienia faktów, o których nie mieli pojęcia, a właściwie były przed nimi ukrywane; pod warunkiem nie wikłania się w spory światopoglądowe. Naszą zasadą powinno być: kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Chodzi o sprowadzenie do wspólnego mianownika podstawowych problemów i sposobów ich rozwiązania, stworzenie programu minimalnego, wprowadzającego jednak bardzo gruntowne zmiany. Powinniśmy się skupić na konkretach, które dotyczą większości ludzi i utrudniają im  codzienne życie, czyniąc z państwa wrogą, antyobywatelską instytucję finansowej i prawnej opresji.

Kryzys pojęć – kryzys komunikacji

Ideologie, doktryny polityczne dzielą, a nie łączą. Kierują na fałszywe tropy. Tworzą tematy zastępcze, które łatwo stają się narzędziem manipulacji. Są najczęściej kalkami myślenia z przeszłości, które zaciemniają obraz realiów. Tradycyjne pojęcia różnicowania sceny politycznej na prawicę i lewicę są szkodliwe i opierają się na anachronicznych sposobach myślenia rodem z XIX wieku. Dzisiejszy ustrój w postaci socjalizmu korporacyjnego nie jest widoczny przez pryzmat tradycyjnej myśli politycznej.

Uznanie moralnej wyższości własności prywatnej nad publiczną (prawica) straciło sens, kiedy powstały ponadnarodowe korporacje, w istocie prywatne quasi superpaństwa, o trudnym do ustalenia lub anonimowym akcjonariacie, tworzące globalne kartele i monopole. Każdy monopol jest z natury zły i zakłóca funkcjonowanie zdrowej, konkurencyjnej gospodarki (zwłaszcza w obszarze emisji pieniądza). W tej ocenie nie pomoże mu fakt, że jest prywatny.  W tym kontekście szczególnie szkodliwe było lansowanie w Polsce po 1989 r. poglądu o narodowej obojętności kapitału (sprawiedliwość niewidzialnej ręki rynku), który de facto służył krajom swojego pochodzenia i swoim właścicielom, nie zaś interesom Polski i Polaków.

Podobnie głębszy sens straciło pojęcie lewicy, dla której podstawową wartością jest sprawiedliwość społeczna, czyli w politycznej praktyce redystrybucyjne państwo opiekuńcze. Problem polega jednak na tym, że to państwo żyje na kredyt z produkowanego ex nihilo przez prywatnych bankierów pieniądza, uzależniając od siebie coraz większe rzesze biurokratów, urzędników (dystrybuujących pieniądze), tworząc ogromny elektorat, zapewniający skorumpowanej władzy reelekcję. Na tym polega korporacyjny socjalizm, który jest pokraczną hybrydą między państwem socjalistycznym a kartelem bankowym, który zabezpiecza sobie rynki zbytu skazując całe państwa i społeczeństwa na niewolę długu. Politycy lewicowi są w istocie najskuteczniejszymi agentami wielkiego kapitału finansowego, który od zawsze ich korumpował i nimi manipulował. Trudno wyobrazić sobie bardziej wyrafinowaną polityczną hipokryzję.

Diagnoza

Polska pod postacią III RP jest produktem nowoczesnego neokolonializmu. Praktycznie brak jest znaczącego, rodzimego kapitału i niezależności w myśleniu ekonomicznym i politycznym. Płace są co najmniej trzykrotnie niższe od tych w krajach zachodnich (biorąc nawet pod uwagę, nie zawsze przecież występujący, czynnik mniejszej wydajności pracy). Nasza pozycja gospodarcza opiera się na taniej sile roboczej i roli poddostawcy dla zagranicznych kontrahentów, a nie na trwałych fundamentach wzrostu opartych o innowacyjność, własne marki i przewagi konkurencyjne. Zostaliśmy pozbawieni nie tylko własnego sektora bankowego, ale przede wszystkim  emisji narodowego pieniądza. Zlikwidowano w praktyce rodzimy przemysł i handel oraz niezależne media. Państwo polskie stało się polem ścierania się i realizacji interesów międzynarodowych korporacji, zewnętrznych wpływów politycznych, różnych lobby i agentur, ale przede wszystkim międzynarodowej finansjery, tzw. rynków finansowych. Mamy więc do czynienia z wydmuszką państwa, która udaje, że nim jest i że spełnia funkcje służebne wobec swoich własnych obywateli.

Najpoważniejszym problemem Polski jest brak suwerenności finansowej, która gwarantuje wszystkim obywatelom uczciwość i bezpieczeństwo funkcjonowania w stabilnych warunkach rozwoju kraju. Podstawowym atrybutem suwerenności państwa jest uczciwy pieniądz, który nie jest narzędziem eksploatacji i zniewolenia. Pieniądz, który jest gwarantem sprawiedliwej wymiany dóbr i usług, który powinien pełnić podstawowe funkcje: usprawnienia wymiany, mierzenia wartości i akumulacji kapitału służącego inwestycjom i rozwojowi społeczeństwa.

W obecnej sytuacji pieniądz jest oprocentowanym długiem i jest emitowany przez prywatne (zagraniczne) banki, których jedynym motywem działania jest zysk, bez względu na koszty społeczne i polityczne. To jest sytuacja niedopuszczalna i niemoralna. Powoduje bezustanny drenaż wartości wypracowanych przez gospodarkę narodową i całe społeczeństwo, zmuszając je do ciągłego zadłużania się idącego w parze z utratą wypracowanego majątku. Instytucja kredytu (np. hipotecznego) powoduje ponadto nadmierny rozrost innego segmentu rynku finansowego – ubezpieczeń życiowych. Źródło głównych dochodów rodziny musi być bowiem ubezpieczone na okoliczność śmierci, która spowoduje brak możliwości spłaty rat kredytowych. W ten sposób rodzina pozbawiona, przez nieuczciwy system, realnych możliwości zapewnienia sobie podstawowego dobra, jakim jest mieszkanie, jest zmuszona ponosić dodatkowy koszt ubezpieczenia swoich przyszłych dochodów przez wiele lat (najczęściej tak długo, jak trwa umowa kredytowa).

W obecnej architekturze finansowej państwa tkwi główna przyczyna wszelakich problemów i bolączek społecznych: biedy, niedożywienia dzieci, niskiej dzietności, upadku służby zdrowia, edukacji, korupcji, a również demoralizacji i degrengolady całych grup zawodowych i środowisk. Bieda, beznadzieja i desperacja rodzi frustrację, gniew i agresję  w rodzinie, w pracy, na ulicy. Bieda i rozpacz jest podstawową przyczyną alkoholizmu, autodestrukcji i samobójstw, w których pobiliśmy niechlubny rekord ( ponad 6 tys. samobójstw rocznie – dwukrotnie więcej niż ofiar wypadków samochodowych; ok. 700 tys. prób samobójczych – liczba porównywalna z ilością rodzin złapanych w pułapkę frankowych kredytów hipotecznych).

Uzdrowienie tej sytuacji wymaga rewolucji w myśleniu i działaniu. Musimy odzyskać władzę nad narodowym pieniądzem, który jest podstawowym atrybutem suwerenności, uczciwości wymiany gospodarczej i sprawiedliwości w stosunkach społecznych. Ta rewolucja musi się dokonać w świadomości wszystkich Polaków. Bez tego będziemy wciąż chorym na białaczkę pacjentem, u  którego leczy się objawowo chroniczny brak odporności, bez postawienia właściwej diagnozy.

Dla gospodarki właściwy krwioobieg to autonomiczna emisja nie obciążonego lichwą pieniądza i sprawiedliwe, i niskie podatki, które obecnie są w znacznym stopniu wysysane na zewnątrz, przez zewnętrzne instytucje finansowe, jako koszt  używania pieniądza. Obecnie wpływy z podatku PIT (ponad 40 mld zł) równoważą koszt obsługi długu publicznego, który by nie istniał, gdybyśmy odzyskali władzę nad narodowym pieniądzem. On we współczesnym świecie jest elementarnym gwarantem suwerenności i pomyślności społeczeństw.

To Narodowy Bank Polski, w miejsce banków komercyjnych, powinien dokonywać emisji (nie oprocentowanego) pieniądza, zgodnie ze swoim konstytucyjnym obowiązkiem. Nie robi tego, ponieważ w konstytucji istnieje równocześnie zapis, który uniemożliwia pożyczania pieniędzy polskiemu rządowi (jak robi to np. bank centralny w USA). Tak więc NBP nie może emitować pieniędzy na potrzeby rządu, ani też wprost na rzecz społeczeństwa czy podmiotów gospodarczych. Może jedynie zasilać komercyjne banki, by te później pompowały w gospodarkę zwielokrotnione sumy jako oprocentowany dług. W chwili obecnej jest to raczej teoria. Obecna różnica między stopami procentowymi w NBP a bankami centralnymi strefy euro i dolara (w tych ostatnich stopy bliskie zeru) powoduje, że gdy rząd polski pożycza pieniądze od banku zagranicznego, ten pożycza je w swojej centrali, która z kolei jest zasilana w pieniądz wykreowany przez zagraniczny bank centralny, po minimalnym koszcie (więc z maksymalnym zyskiem), pod pewne aktywo w postaci obligacji rządowej. W ten sposób państwo polskie pożycza bardzo drogo wydrukowane i oprocentowane przez zewnętrzne instytucje finansowe pieniądze, które są narzędziem uzależnienia i bezprecedensowego rabunku kraju: jednocześnie za pożyczone dolary czy euro kupujemy obligacje państw zachodnich, które są znacznie niżej oprocentowane niż polskie!

Na rynku wewnętrznym sytuacja wygląda tak, że na pokrycie ok. 40% PKB musimy się jako społeczeństwo zadłużyć w zalegalizowanej piramidzie finansowej, której beneficjentem są zagraniczne banki. Czyli, aby skonsumować owoce własnej pracy musimy się zapożyczyć na lichwiarski procent. To pompa ssąco – tłocząca, która wraz z podatkami drenuje z organizmu krew powodując ciągłą anemię. Państwo wzmacnia ten system: pod przymusem prawnym ściąga z obywateli podatkowy haracz, który w ostateczności zasila w znacznej części banki jako zysk odsetkowy od wykreowanych z powietrza pieniędzy (spłata obligacji). Ten mechanizm powoduje trudności w spłacie zobowiązań podatkowych przez obywateli i konieczność kolejnego zadłużania się, żeby spłacić naliczone podatki. Tak zaciska się dłużno – fiskalna pętla na szyi uczciwego obywatela, który jest raczony kolejną reklamową propozycją banku: weź kredyt, aby zapłacić PIT. To zwyrodnienie, świadczące o tym, że system doszedł do ściany jest niestety smutną rzeczywistością, a nie fikcją literacką.

Powiększający się dług publiczny konsumuje w znaczącej części klasa próżniacza i klientela władzy, biurokratyczne państwo ze wszystkimi przybudówkami. Urzędnicza władza jest dla ogółu społeczeństwa nie tylko niepotrzebną pasożytniczą naroślą, generującą konkretne koszty, ale przede wszystkim wytwórcą pracy ujemnej, dewastującej i demoralizującej społeczeństwo. Praca ujemna to suma wszystkich kosztów społecznych, jakie ponosimy przez bezsensowne i nieproduktywne działania biurokracji, za które wszyscy płacimy, a które utrudniają normalne życie, czyli powodują dodatkowe, trudne do oszacowania koszty i problemy.

W takim systemie instytucje finansowe stają się coraz bogatsze, a obywatele i państwo coraz biedniejsi, oczywiście poza wąską grupą beneficjentów tego układu. Zadłużenie rośnie, a jego ciężar jest z dnia na dzień większy. Tymczasem realne bogactwo jest transferowane od obywateli i klasy średniej. Bank tworzy pieniądze niezbędne do życia, po czym je zabiera z systemu (wraz ze spłatą raty kapitałowej) żądając cały czas wypracowania wartości stanowiącej pokrycie dla spłaty kolejnej raty kredytu i odsetek. Konsument odczuwa chroniczny niedobór środków płatniczych w portfelu w stosunku do poziomu cen. W każdą cenę jest wkalkulowany, podwyższający ją znacznie, koszt kredytu, który po spłacie jest kasowany z systemu. Pieniądz jest w ten sposób wycofywany z rynku. Ceny jednak pozostają na niezmienionym poziomie. Stąd permanentny niedobór pieniędzy u konsumenta i przedsiębiorcy oraz konieczność ciągłej walki o nie celem podtrzymania obrotu gospodarczego oraz spłacania rosnącego garba odsetek. System nie kreuje bowiem pieniędzy na odsetki, co oznacza, że trzeba je komuś wyszarpnąć z gardła albo wziąć kolejny kredyt… Paradoksem jest to, że szybszy rozwój gospodarczy implikuje powiększanie się skali zadłużenia państwa, przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych.  W ten sposób system skazuje nas na ciągłą walkę i rywalizację, a nie współpracę.

Tzw. kreacja pieniądz jest więc w swej istocie wycofywaniem pieniądza z obiegu gospodarczego. Wyobraźmy sobie modelową sytuację: mamy na rynku 100 jednostek realnego pieniądza. Klient banku bierze kredyt na 100 jednostek pieniądza kredytowego (stworzonego metodą księgową) i płaci za to 5% odsetek. Następnie spłaca kredyt oddając 105 jednostek. 100 jednostek jest utylizowanych i znika z systemu. 5 jednostek ubywa z rynku, zostaje 95.  Jeśli operację tą powtórzymy 20 razy, z rynku zniknie pieniądz. Pozostanie jedynie posługiwanie się pieniądzem dłużnym, czyli zadłużanie się nawet na spłacanie odsetek.

A jak wygląda to od strony deponenta pieniędzy w banku? Wpłaca pieniądze –tworzy depozyt 100 jednostek, w związku z czym otrzymuje 3% zysku. Bank w oparciu o taką lokatę tworzy 10 razy więcej pieniądza kredytowego (stosowany w praktyce lewar w polskiej bankowości). Z czego wynika, że bank otrzyma zysk od udzielonych kredytów w wysokości 50 jednostek (przy założeniu 5% kosztu udzielonych kredytów). Zysk banku stanowi więc nie 2%, jak się powszechnie uważa, ale 47%. W jakim innym biznesie można uzyskać taką stopę zwrotu i to jeszcze bez ryzyka?

Kredyt z punktu widzenia etyki stanowi podwójną grabież. Na początku następuje monetyzacja dobra: bank tworzy pieniądz ekwiwalentny w stosunku do np. wybudowanego domu. Przywłaszcza więc sobie jego własność. Następnie pożycza wykreowane pieniądze, aby Kowalski, mógł w tym domu mieszkać z rodziną, oczywiście po wzięciu kredytu. Po czym, w miarę spłaty kredytu, likwiduje jego część kapitałową, wcześniej wykreowaną. Kowalski zostaje wiec pozbawiony pieniędzy, które wypracował w pocie czoła. Znikają one bowiem z rynku, będzie mu trudniej zdobyć je na kolejną ratę. Rodzi to dziwną sytuację zdublowanej własności, którą widać najlepiej przy licytacji niespłacanej nieruchomości. Bank sprzedaje nieruchomość, na której ma ustanowioną hipotekę, ale wcześniej sprzedał ją przecież właściciel czy deweloper.

Istota kredytu polega na zamianie pieniądza pustego na realny. Nie jest to zwykły zarobek polegający na naliczaniu kosztów amortyzacji (której celem jest odtworzenie zużywającego się środka produkcji) i zysku. W przypadku banku amortyzacja jest czystym zyskiem, bowiem bank nie kupuje kapitału, który się nie zużywa, lecz tworzy go poprzez zapis księgowy, a jednak go amortyzuje. Dowodem na to jest fakt, że pieniądz kredytowy uznaje się za całkowicie zamortyzowany, kiedy suma odsetek przekroczy wartość kapitału.

Powszechną patologię w obrocie gospodarczym i strukturach społecznych można opisać przez pryzmat następujących zjawisk:

  • Powszechna rywalizacja, agresja i walka, zamiast współpracy (wyścig szczurów);
  • Postarzanie produktów, aby nadążyć za rosnącym kosztem używania pieniądza;
  • Nieuczciwość i fałsz w teorii i praktyce technik marketingowych: sprzedaży i reklam, co stało się już akceptowaną przez ogół normą;
  • Konsumpcjonizm, stwarzanie sztucznych potrzeb, żeby w oparciu o nie wykreować nowe produkty na sprzedaż;
  • Obsesja na punkcie wzrostu PKB, który ciągle powiększa zadłużenie państwa i obywateli;
  • Fikcyjna konkurencja między firmami, które na meta poziomie struktur gospodarczych należą często do tego samego właściciela;
  • Koncentracja władzy i pieniądza w rękach nielicznych ponadnarodowych korporacji, które tworzą i regulują globalny rynek, a nie uczciwie w nim uczestniczą;
  • Postępująca anonimowość układów właścicielskich w firmach, które coraz częściej stają się łupem tzw. rynków finansowych;
  • Praca ujemna (nieproduktywna i generująca społeczne koszty) wykonywana przez miliony urzędników państwowych i korporacyjnych, księgowych, doradców podatkowych, itd., obsługujących system kontroli i dystrybucji pieniądza;
  • Szukanie oszczędności kosztem płac pracowników na skutek gigantycznego obciążenia, jakie stanowi dla przedsiębiorcy używanie pieniądza (do 70% ceny produktu stanowią odsetki i podatki);
  • Globalizacja postępująca na skutek ekspansji fiducjarnego pieniądza dłużnego.

Suma towarów i usług sprzedanych za pośrednictwem pieniądza dłużnego przewyższa wielokrotnie realny pieniądz istniejący w systemie bankowym (gotówkę). Każdemu, kto wytworzył i sprzedał jakieś dobro lub usługę wydaje się, że zrobił to za pełnowartościowe pieniądze, jak pełnowartościowa była jego praca. Tak jednak nie jest, ponieważ ten pieniądz był użyty wielokrotnie przez system bankowy do przeprowadzenia różnych transakcji i rozmnożył się, ale w postaci wirtualnej. Kształt tego procesu reguluje, określany przez bank centralny, stopień rezerwy cząstkowej. Ten rozmnożony przez banki bezgotówkowy  pieniądz kredytowy nie jest nawet prawnym środkiem płatniczym. Obywatel natomiast kredyt musi spłacać operując właśnie prawnym środkiem płatniczym. Do innego zresztą, w przeciwieństwie do banków, nie ma dostępu. W efekcie, gdyby niewielka część deponentów poszła w tym samym czasie do banków z żądaniem wypłaty gotówki (wystarczy wycofać ok. 5 % depozytów), okazałoby się, że jej nie ma. Żądanie wypłaty oznacza realne bankructwo systemu bankowego, który ze swej istoty nie jest bankrutem tylko do momentu, kiedy ktoś nie powie: sprawdzam. Żądanie wypłaty obnaża naturę systemu, który jest największą w historii piramidą finansową i największym globalnym przekrętem.

Z charakteru systemu bierze się zrozumiała skłonność wielu przedsiębiorców do ucieczki w umowy barterowe, które dają znacznie większe możliwości realizacji transakcji handlowych bez pośrednictwa deficytowego pieniądza oficjalnego, którego swoją drogą jest bardzo dużo. Oblicza się, że udział realnej gospodarki w wytworzonym przez system pieniądzu wynosi poniżej 1% ! Oznacza to, że mamy ponad 99% nadprodukcję pieniądza! Znajduje się ona jednak w dyspozycji sektora finansowego, który korzystając z tego prowadzi globalną grę spekulując na dowolnym rynku: żywności, nieruchomości, surowców, akcji czy walut. Dotkliwie przekonały się o tym firmy kupujące opcje walutowe oraz  frankowi kredytobiorcy hipoteczni, którym zaaplikowano, bez znieczulenia, ryzykowny instrument pochodny opakowany w umowę kredytową, kliniczny przykład nieuczciwości i rabunkowego charakteru systemu. System ten ma ogromną siłę destrukcji:  jest w stanie zastawiać pułapki i rzucać na kolana całe narody i państwa, pozbawiać ludzi środków do zaspokojenia podstawowych potrzeb i godnego życia. System ten jest zaprogramowany, by generować kolejne poziomy piramidy finansowej i rodzić nowe, coraz bardziej skomplikowane potworki inżynierii finansowej.  Musi uciekać do przodu, inaczej, by implodował. Musi uspołecznić własne straty i koszty a prywatyzować zyski, inaczej by zbankrutował. Gra znaczonymi kartami trwa…

Opisując proces kredytowania z perspektywy klienta banku można stwierdzić, że system pożycza  przyszłe, nie istniejące jeszcze, dochody, (badanie zdolności kredytowej) obarczając je dodatkowym kosztem w postaci odsetek i zabezpieczeń na majątku (np. hipoteka). Tak powstaje pieniądz. Efektem jest to, że jeśli komuś uda się zarobić pieniądze bez zadłużania się, ktoś musi się zadłużyć na taką samą kwotę. Inną makroekonomiczną implikacją  współczesnego systemu finansowego jest istnienie dewastującego gospodarkę cyklu koniunkturalnego oraz inflacji jako immanentnych zjawisk systemowych. Cykl koniunkturalny i inflacja (kamienie filozoficzne oficjalnej ekonomi) to prawdziwe plagi gospodarcze, ale dla wielkiego kapitału wspaniała sposobność dla niewyobrażalnych i realizowanych w skali globalnej spekulacji i zysków.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy (ale również konsumenta kredytu hipotecznego) wygląda to jak podatkowo – kredytowa pompa ssąco – tłocząca. Kredyty i podatki są w gruncie rzeczy wyprowadzaniem i utylizowaniem potrzebnych gospodarce pieniędzy. Wygląda to następująco: muszę pozyskać środki pieniężne na rozwój firmy (np. zakup samochodu, nieruchomości). Pożyczam je w banku. Raty kapitałowe nie wchodzą nawet w koszty uzyskania przychodu, czyli powiększają dochód do opodatkowania. I o to chodzi. Aby wykazać zdolność kredytową (otrzymać kredyt, pożyczkę) muszę zapłacić podatek dochodowy. Nie mogę więc przed nim uciec, bo zostanę pozbawiony płynności. Żeby funkcjonować muszę płacić haracz, który w konsekwencji zasila system bankowy. Urząd Skarbowy jest więc poborcą podatkowym działającym na rzecz prywatnych instytucji finansowych, które dzięki temu finansują koszty długu publicznego. Nieprzypadkowo amerykański bank centralny (instytucja prywatna)powstał równocześnie z ustanowieniem podatku dochodowego w USA (1913 r.). Podatek ten miał zapewnić wpływy pobierane pod przymusem państwowym od obywateli, służące spłacie zobowiązań wynikających z zadłużania się państwa kreowanym z powietrza przez Fed pieniądzem (obligacje). Jeśli przedsiębiorca nie chce płacić pośrednio haraczu instytucjom finansowym (podatek dochodowy), zapłaci go bezpośrednio – wylizynguje środek trwały (np. samochód), wpisze go w koszty, ale pod warunkiem podpisania umowy leasingowej z pośrednikiem w postaci instytucji finansowej. Dodajmy jeszcze, że usługi finansowe to jedna z najbardziej uprzywilejowanych form  działalności gospodarczej, swoista enklawa. Instytucje finansowe są niczym świecki kościół, który jest zwolniony z podatku VAT. Zagraniczni akcjonariusze instytucji finansowych nie płacą też w Polsce podatku od dywidendy.

Reformy

Zmiana Konstytucji

Zmiana Art. 220 Konstytucji i zapisanie w niej algorytmu emisji pieniądza. Algorytm ten powinien opierać się na zasadzie równoważenia emisją wzrostu PKB i inflacji. Obecny stan prawny wyklucza możliwość finansowania długu publicznego przez polski rząd emisją obligacji kupowanych przez NBP czy też kredytem udzielanym przez bank centralny. NBP powinien być podporządkowany i powinien odpowiadać jedynie przed parlamentem jako najwyższym przedstawicielstwem narodu. Docelowo całkowity zakaz finansowania deficytu budżetowego państwa i gmin długiem. Jedynym beneficjentem emisji pieniądza mogą być polscy obywatele, naród polski jako najwyższy suweren bytu państwowego. Ma to być najistotniejszy i najpilniej strzeżony atrybut wolności Polaków i niepodległości państwa. Bez wolnego i uczciwego pieniądza nie ma wolnej i sprawiedliwej Polski!!!

Przywrócenie realnego znaczenia zapisu konstytucyjnego o monopolu NBP na emisję pieniądza i precyzyjne jego zdefiniowanie (Art. 227).

Zmiana Art. 104 Konstytucji, który zwalnia posłów z odpowiedzialności przed wyborcami („Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”).

Wprowadzenie renty emisyjnej

W miejsce dotychczasowej emisji pieniądza jako oprocentowanego długu przez zagraniczne banki komercyjne powinien być wprowadzony mechanizm emisji wprost przez NBP, aby społeczeństwo nie musiało się zapożyczać, by konsumować owoce swojej pracy. Lukę nabywczą (niedostateczną ilość pieniądza w stosunku do PKB) należy zapełnić dostarczeniem pieniądza społeczeństwu poprzez comiesięczną wypłatę renty emisyjnej na chronione przed jakąkolwiek egzekucją indywidualne konta pełnoletnich obywateli RP w NBP. Kwestią do dyskusji jest, jaką część tej emisji przeznaczyć na finansowane przez państwo programy o znaczeniu ogólnospołecznym: rozwój infrastruktury, inwestycje w rodzime technologie lub bezpośrednie wspieranie przedsiębiorczości (emisja rozproszona poprzez gospodarkę, a nie przez budżet). Fundamentem jest jednak (bezpośrednie lub pośrednie) uczestnictwo  obywateli w korzyściach wynikających z emisji pieniądza. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której korzyści z emisji pieniądza czerpią bliżej nieokreślone rynki finansowe. Najbliższą idei emisji pieniądza pro publico bono jest dostarczenie znacznej jego części obywatelom wprost. Pewną jej część można przeznaczyć na wspieranie celów istotnych z punktu widzenia całej gospodarki i wszystkich obywateli pod warunkiem stworzenia klarownych zasad, najlepiej określonych w konstytucji. Dodatkową korzyścią istnienia renty emisyjnej jest skuteczna możliwość wpływu na dzietność społeczeństwa poprzez rezygnację z warunku jej wypłaty wyłącznie osobom pełnoletnim. Jeśli każdemu nowonarodzonemu dziecku przysługiwała by renta emisyjna równa osobie dorosłej, Polska była by krajem o najwyższym przyroście naturalnym w Europie. Wypłata renty emisyjnej wychodzi ponadto naprzeciw strukturalnemu problemowi bezrobocia, który będzie coraz większy ze względu na postęp technologiczny ograniczający możliwości zatrudnienia. Nie można dopuścić do spychania coraz większych rzesz ludzi na margines egzystencji ze względu na rozwój technologii, który powinien służyć wszystkim. Ten problem w oparciu o tradycyjne pojęcia ekonomii jest nierozwiązywalny.

Powszechna abolicja kredytowa

Należy zlikwidować gigantyczne zadłużenie polskich obywateli i przedsiębiorców (prawie bilion zł), wynikające z narastającej latami luki nabywczej. Pieniądz wyemitowany przez NBP powinien zastąpić   pieniądz kredytowy. Nastąpi monetyzacja istniejących dóbr. Pieniądz realny zastąpi więc w bankach pieniądz dłużny, pod warunkiem zaprzestania tworzenia ex nihilo pustego pieniądza.  W ten sposób na rynek nie wpłynie nowy pieniądz powodujący inflację, zostaną jedynie zlikwidowane przyszłe zobowiązania. Banki komercyjne zaczną udzielać jedynie pożyczek opartych w 100% o pieniądz realny.

Likwidacja PIT i podatku od spadku i darowizn oraz PCC

Podatek od dochodów osobistych (PIT) jest podatkiem niemoralnym. Obarcza ludzką pracę (wraz z ZUS-em) bardzo wysokimi kosztami, czyniąc z niej dobro luksusowe. Dodatkowo jest formą haraczu płaconego na rzecz sektora finansowego. W momencie odzyskania suwerennej emisji pieniądza przez państwo polskie, można i należy go natychmiast zlikwidować.

Podatek od spadków i darowizn jest podatkiem antyrodzinnym, który ogranicza przepływ dóbr nie tylko w ramach rodziny, ale w ogóle w obrocie gospodarczym, spowalniając aktywność i przedsiębiorczość. Powinien być również zlikwidowany.

Podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC) poza funkcją fiskalną posiada jeszcze ukrytą funkcję inwigilacyjną. Dzięki niemu można rejestrować i kontrolować wszelkie transakcje kupna, sprzedaży, pożyczki czy darowizny celem sprawdzenia czy podatnik nie zataił dochodów i nie zapłacił należnego podatku dochodowego. Tak więc niewinny zakup czy inwestycja może okazać się poważnym problemem.  Jeśli podatnik nie posiada udokumentowanych i opodatkowanych dochodów nawet sprzed wielu lat wstecz, naraża się na karny podatek 75%, co w praktyce oznacza grabież i wywłaszczenie. I w ten sposób wracamy znów do opresji podatku dochodowego. PCC należy również zlikwidować.

Konieczne jest równe traktowanie w zakresie podatkowym polskiego i zagranicznego kapitału, który nie może być uprzywilejowany. System podatkowy powinien być tak atrakcyjny i prosty, by bez żadnych specjalnych ulg przyciągał zagranicznych inwestorów. Prawne wyeliminowanie możliwości dziedziczenia długów.

Podatki powinny być pośrednie o zautomatyzowanym poborze i proste. Cały system podatkowy powinien być opisany na kilku kartkach papieru i zrozumiały dla każdego. Istnienie w Polsce zawodu doradcy podatkowego jest wymownym dowodem zwyrodnienia systemu.

Likwidacja ZUS z poszanowaniem praw nabytych

ZUS jako instytucja quasi podatkowa, skamielina poprzedniej epoki, nie ma żadnej racji bytu. Wypłata renty emisyjnej likwiduje jej sensowność w sposób ostateczny, ponieważ wszyscy obywatele bez względu na wiek będą otrzymywać wypłatę przez całe życie z tytułu bycia obywatelami państwa polskiego. Rentę emisyjną można traktować jako minimalną emeryturę czy też minimalny dochód każdego obywatela, uzupełniany o inne samodzielnie wypracowywane dochody. W ten sposób likwidujemy również, dławiący przedsiębiorczość,  obowiązek ubezpieczeń społecznych i patologiczną  narośl na kosztach pracy.

Uruchomienie i wsparcie przez władze samorządowe walut lokalnych

Pieniądz lokalny, niedłużny i bezodsetkowy powinien być jednym z głównych gwarantów stabilności i niezależności gospodarki. Należy stworzyć wszelkie warunki w społecznościach lokalnych, by mógł on zaistnieć i być komplementarnym środkiem wymiany do pieniądza oficjalnego (prawnego środka płatniczego). Różnica między pieniądzem państwowym a lokalnym powinna polegać na tym, że ten drugi powstaje w wyniku tzw. emisja rozproszonej, czysto rynkowej i spontanicznej oraz jest jedynie ekwiwalentem realnej wymiany gospodarczej; a ten pierwszy jest wynikiem regulacji ogólnych o prawnym środku płatniczym, które tworzą ramy dla architektury finansowej i bezpieczeństwa  państwa.

Powołanie komunalnych banków hipotecznych

Należy stworzyć sieć komunalnych banków finansujących non profitowo budownictwo mieszkaniowe. Każda rodzina powinna mieć prawo, bez wpadania na całe życie w pułapkę lichwy, do zabezpieczenia podstawowego dobra, jakim jest mieszkanie, bez pasożytniczych pośredników w postaci banków i deweloperów, bez konieczności uczestnictwa w rynku, na którym sztucznie zawyża się i podtrzymuje ceny. Banki takie powinny spełniać również funkcje lokalnych kas oszczędnościowych – pożyczkowych oraz obsługiwać gminy w zakresie usług finansowych i wspierania rozwoju, a zwłaszcza infrastruktury likwidując zarazem gigantyczne zadłużenie polskich samorządów. Powstanie banków municypalnych, służących wspólnotom lokalnym,  może być również bardzo skutecznym narzędziem oddolnej repolonizacji sektora bankowego.

Zlikwidowanie problemu hipotecznych kredytów walutowych

Walutowe kredyty hipoteczne (zwłaszcza frankowe) stały się ekonomiczną bronią masowego rażenia 700 tys. polskich rodzin. Są one w istocie bardzo ryzykownymi instrumentami pochodnymi opakowanymi w umowy kredytowe, które urągają podstawowym normom etycznym obowiązującym banki jako instytucje zaufania publicznego. Instrumenty te są wyjątkowo perfidne: nie dają możliwości odwrócenia pozycji z krótkiej na długą i są w praktyce dożywotnie, a nawet dziedziczne. Dlatego należy doprowadzić do ustawowego lub sądowego przewalutowania takich umów z uwzględnieniem kursu waluty z dnia podpisania umowy. Takie rozwiązanie zastosowano już w niektórych krajach zachodnioeuropejskich. Uwolni ono ogromny, zamrożony, potencjał tkwiący w społecznej i ekonomicznej aktywności polskich rodzin.

Likwidacja finansowania partii przez budżet, odpowiedzialność polityków i rewolucja moralna

Likwidacja dotowania z budżetu państwa partii politycznych, które stały się zabetonowaną oligarchią sprawującą nieprzerwanie władzę na mocy układu okrągłostołowego. III RP jest narzędziem neokolonializmu gospodarczego, dławiącego rozwój  gospodarczy, pomyślność i zamożność obywateli, którzy w poczuciu beznadziei braku szans życiowych są zmuszani do masowej emigracji, która jest już dwukrotnie większa niż w najczarniejszym okresie stanu wojennego w PRL. Kwintesencją systemu politycznego III RP jest korupcja, demoralizacja i deprawacja klasy politycznej, która wysługuje się obcym interesom i lobbystom. Temu też służy głównie aparat państwowy opłacany przez obywateli z podatków. Demokracja, prawa jednostki, wolność słowa i wypowiedzi, wolność gospodarcza, wolny rynek to pojęcia, które zamieniły się w karykaturalne atrapy. Polskie elity polityczne włożyły dużo pracy w to, żeby  z cynizm uczynić cnotą, a moralność zamienić na hipokryzję.

Dlatego należy przywrócić fundamentalną zasadę odpowiedzialności cywilnoprawnej polityków za składane obietnice wyborcze. Zasada ta została podważona przez precedensową uchwałę SN z 20 września 1996 r.

Systemu nie da się zreformować trzeba go całkowicie odrzucić! Przerabialiśmy już w PRL hasło: socjalizm tak, wypaczenia nie. Trzeba stworzyć nową architekturę finansową, opartą na poszanowaniu  godności i podstawowych praw człowieka i obywatela. Nowy ład ekonomiczny ma służyć Polakom, a nie tzw. rynkom finansowym oraz interesom kontrolowanych przez nie korporacji. Zmiany muszą być rewolucyjne i spójne. Bez tego będą tylko retuszem fasadowej demokracji.

 

PIOTR ROBERT JANKOWSKI

piotrrobert@gmail.com

Banki komunalne kluczem do dobrobytu i pomyślności Polaków

Banki komunalne są znaną w świecie instytucją finansową działającą w oparciu o zasady społecznej gospodarki rynkowej. To oznacza, że mają służyć społeczności, w której są osadzone, zapobiegając wypływom kapitału, który powinien służyć wspólnocie.

Funkcjonują w wielu krajach: np. w Niemczech czy Skandynawii. Funkcjonowały również w Polsce międzywojennej. Przetrwały wojnę, ale zostały zlikwidowane przez władze komunistyczne.

We współczesnej Polsce nikomu jednak nie przyszło do głowy, że np. Warszawa może być obsługiwana przez własną instytucję finansową, a nie przez uczestniczący w globalnym kasynie finansowym Citybank. Bank ten posiada ekspozycję na spekulacyjne instrumenty pochodne trzydziestokrotnie większą niż własne aktywa!!! Sytuacja taka może skończyć się tragedią dla miasta. Do plajty banku, który już raz był ratowany z pieniędzy podatnika, wystarczy przegrana na 4% tego typu instrumentów. Wtedy centrala banku może po prostu wyssać pieniądze miasta za pomocą transakcji repo.

Utworzenie banków komunalnych we wszystkich województwach (tak, żeby ich działalnością pokryć cały kraj) da sposobność skorzystania z dopuszczalnej przez obecny system prawny  kreacji pieniądza kredytowego w stosunku do gotówki w proporcji ok. 12 do 1. Oznacza to, że polskie samorządy będą mogły kreować potrzebny pieniądz same bez płacenia haraczu zagranicznym bankom, które transferują zyski za granicę. Dlaczego zagraniczne instytucje finansowe mają odnosić gigantyczne korzyści z kreacji pieniądza wysysając jednocześnie z rynku pieniądz realny, a obywatele mają ponosić tego koszt płacąc wyśrubowane podatki (koszta obsługi i spłaty długu)?

Aby funkcjonowanie banków komunalnych miało znamiona rozwiązania systemowego, należałoby zainicjować ich powstanie ustawowo. Skarb państwa mógłby posiadać w takich bankach 49% kapitału założycielskiego. Rozwiązanie takie przyśpieszyłoby proces powstawania banków nie naruszając równocześnie ich autonomii i niezależności od rządu.

Utworzenie sieci banków komunalnych może być też naturalną i praktycznie bezkosztową formą repolonizacji sektora bankowego. Przejęcie przepływów pieniężnych polskich gmin, średniego i małego biznesu oraz mieszkańców przez takie banki doprowadzi do znaczącego spadku wartości rynkowej banków zagranicznych, co jest szczególnie istotne w kontekście ich uwikłania w toksyczne kredyty walutowe. Przyczyni się do tego zainicjowana akcja społeczna wycofywania depozytów i rachunków z toksycznych banków. Można będzie więc je przejąć za przysłowiową złotówkę. W chwili obecnej wykup zagranicznych banków przez polski kapitał (zwłaszcza ze środków publicznych) jest skrajnie nieracjonalny, szkodliwy i może rodzić podejrzenia o polityczną korupcję ocierającą się o zdradę stanu. Trzeba równocześnie bronić ostatnich rubieży polskości w sektorze bankowym – Bank Pocztowy (plany przejęcia go poprzez prywatyzację Poczty Polskiej).

Powstanie banków komunalnych da możliwość oddłużenia polskich samorządów, a ich sytuacja pod tym względem jest dramatyczna. Powstanie sieci takich banków pomoże również wdrożyć program likwidacji bezdomności i da możliwość powrotu Polaków z emigracji. Za pomocą emitowanego przez te banki pieniądza będzie można wykupić ogromną ilość pustostanów zbudowanych przez deweloperów i oddać je praktycznie po kosztach (wynajem lub długoterminowy wykup) w ręce ludzi (zwłaszcza młodych), co nakręci koniunkturę gospodarczą. To samo robią obecnie komercyjnie banki zagraniczne. Dlatego należy odebrać z rąk firm komercyjnych (banków i deweloperów) rynek nieruchomości, który jest kurą znoszącą złote jaja, wywożone następnie z Polski. Proceder ten jest możliwy dlatego, że państwo i samorząd pozbyło się kontroli nad narodowym pieniądzem, który nie funkcjonuje pro publico bono. Dlaczego zagraniczne komercyjne przedsiębiorstwa mają mieć władzę nad dobrem podstawowym dla pomyślności i dobrobytu obywateli, jakim jest mieszkanie, czerpać z tego nieograniczone zyski, blokować rozwój, zawyżając ceny i zmuszając Polaków do emigracji lub pozbycia się marzeń o posiadaniu szczęśliwej rodziny oraz potomstwa?!

Korzyści wynikające z powołania banków komunalnych:

  • ewolucyjna i tania repolonizacja sektora bankowego;
  • oddłużenie samorządów przez wykup długów (kredyty, obligacje) z rąk banków  komercyjnych;
  • możliwość oddłużenia najbardziej poszkodowanych przez transformację grup społecznych, np. emerytów i rencistów, których nie stać na leki bez zadłużania się w firmach lichwiarskich;
  • likwidacja szeroko rozumianej bezdomności oraz wykluczenia społecznego (program mieszkanie dla każdego);
  • szansa na zahamowanie emigracji i zainicjowanie procesu reemigracji;
  • aktywizacja ekonomiczna społeczności lokalnych, wykorzystanie nieujawnionych zasobów oraz zaspokojenie ukrytych potrzeb;
  • ułatwione inwestowanie w społecznie pożyteczną infrastrukturę lokalną;
  • przyśpieszony rozwój gospodarczy.

 

Piotr Jankowski

piotrrobert@gmail.com

koordynator grupy studyjnej pracującej nad koncepcją i przygotowaniem wdrożenia projektu pierwszego w Polsce banku komunalnego

Banki zapomniały o swojej służebnej roli.

Zapomniały, że to od nas klientów zależy nie tylko ich dochód ale i byt, co oświadczył przedstawiciel Związku Banku Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz i potwierdził w licznych wywiadach Prezes NBP Marek Belka. Repolonizacja przez wykupienie tych banków byłaby bardzo kosztowna ponieważ w żadnym kraju europejskim banki nie są w stanie osiągać tak wysokich zysków jak w Polsce. Zarówno wysokość odsetek od kredytów, jak i wszelkie opłaty są znacznie wyższe niż w krajach, w których znajdują się banki matki. Nikt nie pozbywa się złotego jabłka.

Arogancje i pazerność banków możemy ukrócić tylko my – klienci. Będąc świadomym faktu, iż wskaźnik wypłacalności banków waha się od 8 do 12% możemy bardzo łatwo zachwiać stabilnością  dowolnego banku. Zarówno działającego w Polsce samodzielnie jaki i banku, którego spółka matka znajduje się poza granicami.

Wystarczy przenieść nasze RORy do banków polskich, tj. Banku Pocztowego, jak i banków spółdzielczych, jedynych banków komercyjnych pozostałych w rękach polskich. Z operacji trzeba wykluczyć SKOKi.

Wycofanie nawet 5% wartości depozytów jest w stanie zachwiać każdym bankiem.

Prezes NBP Marek Belka oznajmił, że w takiej sytuacji banki ratowały spółki matki, a banki działające w Polsce samodzielnie musiałby ratować Narodowy Bank Polski. Takie działanie wydaje się zbędne, nie ma bowiem powodu, by ratować banki zachodnie. Natomiast liczenie, że spółki matki ratować będą polskie spółki jest bezpodstawne, gdyż prawie wszystkie banki matki znajdują się w bardzo  trudnej sytuacji finansowej. Zyski osiągane przez polskie banki mają wielkie znaczenie dla utrzymania ich bytu.

Na polski rynek finansowy powinny wejść banki komunalne tworzone przez samorządy terytorialne.

Przystąpienie do bezkosztowej repolonizacji banków jako akcji obywatelskiej nie może wywołać  żadnych reperkusji prawnych, ani międzynarodowych.

Na koniec warto przypomnieć stanowisko przedstawiciela ZBP (rzekomo polskich), że przystąpienie Polski do strefy euro byłoby dla banków bardzo niekorzystne, ponieważ straciłyby możliwość tak głębokiego jak obecnie drenażu rynku finansowego. Równocześnie musiałby zostać zmodyfikowane bardzo jednostronnie sformułowane umowy kredytowe.

Zachęcamy wszystkich uczestników naszego przedsięwzięcia do dołączanie własnych postulatów mających na celu przeciwdziałanie przemocy finansowej. Dotyczy to w szczególności banków, parabanków, Komorników, e-Sądów, Windykatorów.

Rząd szykuje ustawę, by zablokować wyroki sądów nakazujące bankom zaprzestania okradania Polaków

W bankach panika. Banksterzy nie przewidzieli, że zarzynani jak spętana nierogacizna klienci zaczną rozumieć co się stało, co się właśnie z nimi dzieje, zaczną się organizować  i działać w swej obronie.

Banksterzy widzą, że „nie dopilnowali” poprzedniej prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, która zaskarżyła skandaliczne klauzule w bankowych umowach o tzw. kredyty hipoteczne. Donald Tusk posłusznie wykonał polecenie banksterów i wyrzucił prezes Krasnodębską-Tomkiel, ale zbyt późno. Zdążyła włożyć bankowym złodziejom odbezpieczony granat do kieszeni.

Banksterzy widzą, że „nie dopilnowali” sądów, które przyznały prezes UOKiK rację i nakazały bankom wykreślenie nielegalnych klauzul. Od kilku lat banki ostentacyjnie ulewają wyroki polskich sądów, ale styczniowe załamanie kursu zmobilizowało cicho zarzynanych klientów, by zaczęli walczyć o życie. Sporo zamieszania już narobili, a największe dopiero nadchodzi.

Banksterzty widzą już, że nie powstrzymają fali sprawiedliwych wyroków sądów nakazujących bankom usuwanie z umów zakazanych klauzul. Ich zagraniczne banki-matki widzą już, że nadchodzi w Polsce ciężki czas dla bankowych złodziei, wycofują więc aktywa, odsprzedają pakiety „kredytów hipotecznych”, zwiewają z tonącego okrętu.

Ale tutejsi banksterzy sądzą, że będą nadal rządzić, jak rządzili dotąd. Na ich polecenie, rząd POPSL (Ministerstwo Sprawiedlwiości) wraz z nowym, już bankom całkowicie posłusznym prezesem UOKIK, pospiesznie przygotowują nową ustawę, która ma zablokować polskim sądom możliwość uwalniania klientów z bankowej niewoli, ma pozwolić zatrzymać bankom bezprawnie zagarnięte klientom miliardy, pozwolić im kraść nadal.

Pod pozorem uproszczenia umów i usunięcia niejasnych zapisów rząd – pod dyktando banków – szykuje ustawę radykalnie ograniczającą działanie rejestru klauzul niedozwolonych. „Koniec gwiazdek i regulaminów zapisanych drobnym drukiem” – dymią zasłonowo usłużni bankowi lobbyści na etatach dziennikarzy. I dodają z minami niewiniątek: „Co ciekawe, to sami bankowcy chcą takich korzystnych dla klientów zmian.”

Rejestr klauzul zakazanych rzekomo „zatracił swoją wartość dla przedsiębiorców, ponieważ klauzul dotyczących umów bankowych ok. 500 i są one skrajnie nieprzejrzyste, brakuje także komentarzy ułatwiających interpretację.”

Najbliższe tygodnie zdecydują czy baksterzy zdołają zablokować polskie prawo chroniące Polaków przed bankowymi złodziejstwami. Jeśli to się im uda, a potemPOPSL znowu wygra wybory – będzie to gigantyczne zaproszenie do całkiem już otwartego rabunku, bo Polacy chcą być zarzynaną nierogacizną.

Czy może jednak dojrzeli już, by myśleć? By zacząć łączyć skutek z przyczyną? Poszukać tej przyczyny? Może jednak chcą mieć „jakie prawo żyć”?

Ciekawe też  jak odniesie się do sprawy opozycja? Czy zrozumie co się właśnie w Polsce dzieje?

W najbliższą sobotę 28 lutego o godz 14.00 wielki, ogólnopolski marsz „STOPBANKOWEMU BEZPRAWIU”. Ruszy spod Pałacu Prezydenckiego by – przez Ministerstwo Finansów – dojść pod siedziby UOKIK i Komisji Nadzoru Finansowego. Od tego ilu oszukanych przyjdzie – zależy ich siła.

Polski rząd walczy w Luksemburgu, by bankierzy nie „stracili” tego, co bezprawnie zagarnęli milionom Polaków

Miliony obywateli wielu krajów Europy czekają na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości zainicjowaną przez Sąd Najwyższy Węgier (sygn. C-312/14),  w sprawie pułapki toksycznych kredytów, w jaką złapali ich bankierzy. Wyrok ETS może mieć kluczowe znaczenie dla orzecznictwa sądów krajów Unii Europejskiej, a wręcz zatrzymać proceder grabieży dokonywanej przez bankierów wykorzystujących niejasności zapisów prawa i bierność rządów.

Polski rząd pod przewodnictwem Ewy Kopacz i Janusza Piechocińskiego jednak bierny nie jest. Aktywnie zabiega w Luksemburgu, by wpuszczeni w toksyczne kredyty Polacy…  nie odzyskali swych pieniędzy zagarniętych przez im bankierów wbrew prawu i wyrokom polskich sądów. Rząd koalicji POPSL przyjął i przesłał do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości takie oto stanowisko:

Rzeczpospolita Polska sygnalizuje, że stwierdzenie nieważności postanowień walutowych zawartych w umowach kredytów denominowanych a w konsekwencji orzeczenie obowiązku przewalutowania takich kredytów, mogłoby spowodować daleko idące negatywne konsekwencje dla rynku finansowego.
Przykładowo, w przypadku Polski, przewalutowanie kredytów walutowych według kursu z dnia ich udzielenia mogłoby się wiązać z obniżeniem wyceny większości takich kredytów o około 30%-40% i mogłaby wygenerować po stronie banków straty w wysokości nawet kilkudziesięciu miliardów złotych.

Więc jeszcze raz: kilka lat temu polskie sądy, na wniosek prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wydały „w imieniu Rzeczpospolitej” wyroki, w których zapisy stosowane przez banki uznają za nielegalne i zakazują bankom stosowania ich w obrocie z klientami. Ale banki stosują te zapisy nadal, praktycznie – i to jest właściwe słowo – rabując mienie obywateli Rzeczpospolitej, często przy pomocy komorników sądowych, gdyż pozwala im na to obecny tylko w Polsce, stalinowski Bankowy Tytuł Egzekucyjny. A tymczasem polski rząd zabiega, by bankierzy portugalscy (Millenium), niemieccy (mBank, Deutsche Bank), francuscy (Paris Bas, Credit Agricole), austriaccy (Raiffeisen), włoscy (Pekao SA), hiszpańscy (Santander), szwedzcy (Nordea), amerykańscy (BPHGE, mBank), rosyjscy (Getin-Noble) czy polscy (PKO BP) działający wbrew polskiemu prawu nie ponieśli „strat” polegających na konieczności zwrotu bezprawnie zagrabionego.

Grozi nam destabilizacja finansów państwa, ale tylko dlatego, że rząd i jego agendy (Komisja Nadzoru Finansowego, UOKiK po zwolnieniu przez premiera Tuska prezes Krasnodębskiej) nie wykonują swoich zadań nadzoru i pozwalają bankierom na masowy rabunek klientów działających w Polsce banków. Dlatego, że polski rząd nie staje po stronie dobra polskich obywateli i dobra polskiej gospodarki, przyjmuje punkt wiedzenia rabujących ją bankierów.

Trwają naciski na Narodowy Bank Polski, by wszyscy polscy podatnicy zapłacili za „straty” banków wynikające ze zbliżającej się konieczności zaprzestania przez nie rabunku. Wzmagają się naciski na polskich sędziów, by odwracali dotychczasową, zgodną z duchem i literą prawa linię orzecznictwa i wykorzystywali wszelkie formalne preteksty, by nie zmuszać bankierów do oddania zagrabionych Polakom pieniędzy. Zaczęła się bitwa o zrabowane miliardy, ale przede wszystkim o to czy naprawdę jesteśmy u siebie.

Maciej Pawlicki

 

Za: wpolityce.pl

 

Załączniki:

Stanowisko polskiego rządu wysłane do ETS w sprawie kredytów walutowych. Rząd staje w obronie banków i występuje przeciwko interesom milionów polskich rodzin!!!

 

Bankowe Tytuły Egzekucyjne niezgodne z Konstytucją!

Trybunał Konstytucyjny (TK) orzekł, że wystawienie przez banki bankowych tytułów egzekucyjnych (BTE) jest niezgodne z zasadą równości wobec prawa.

Przepisy prawa bankowego uprawniające banki do ich wystawiania utracą moc obowiązującą z dniem 1 sierpnia 2016 r.

 

Zdaniem TK, bank nie może być sędzią we własnej sprawie – bank i klient powinni być równi wobec prawa. Bank jako wierzyciel i klient jako dłużnik powinni mieć taką samą pozycję. Oba te podmioty są stronami tego samego stosunku prawnego. BTE jest przywilejem zbyt daleko idącym. Uprawnienie banku do wystawienia tytułu wykonawczego z pominięciem merytorycznej oceny sądu jest naruszeniem zasady równości wobec prawa.

 

Uprawnienie banku do wystawiania BTE wynika z ustawy prawo bankowe. Zasada równości wobec prawa zapisana jest w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”.

 

Konstytucja jest nadrzędnym aktem prawnym wobec ustawy i jest stosowana bezpośrednio.

 

Zdaniem adw. dr. Daniela Pawluczuka z Kancelarii PZ Capital Sądy już dzisiaj powinny brać pod uwagę, że BTE jest niezgodny z Konstytucją i już dzisiaj powinny odmawiać nadawania im klauzul wykonalności.

 

Wciąż sporne w doktrynie i orzecznictwie jest uprawnienie do kwestionowania prowadzonych w oparciu o BTE postępowań egzekucyjnych. Kancelaria PZ Capital w postępowaniach o roszczenia z „kredytów frankowych” w swojej argumentacji wskazywała na bezprawność BTE już od 2013 r.

 

Są orzeczenia Sądu Najwyższego nakazujące uwzględnianie wyroku TK, tj. kwestionowanie BTE już od wydania wyroku przez Trybunał a nie od daty 1 sierpnia 2016 r. – czyli formalnego uchylenia ich obowiązywania. Jeżeli zachodzi kolizja przepisu ustawy z przepisem Konstytucji, w żadnym razie nie można przyjmować, że przepis ustawy do czasu jego uchylenia funkcjonuje w sposób niezgodny z Konstytucją. Burzyłoby to porządek, w którym Konstytucja jest najwyższym prawem (…)” (wyr. z 10.11.1999 r., I CKN 204/98, OSNC 2000, Nr 5, poz. 94).

 

W praktyce …

 

Zgodnie z art. 4011 ustawy kodeks postępowania cywilnego można żądać wznowienia postępowania gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją na podstawie którego zostało wydane orzeczenie.

 

Podstawą do egzekucji jest w przypadku kredytobiorców frankowych właśnie BTE. Realizacja wyroku TK w praktyce powinna zatem prowadzić do unieważnienia przez sądy prowadzonych postępowań egzekucyjnych.

 

Uchylenie postępowania egzekucyjnego nie jest jednak automatyczne, potrzebne jest złożenie pozwu i przeprowadzenie postępowania sądowego.

 

Podsumowując, wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie pozostawia wątpliwości bankowy tytuł egzekucyjny jest niezgodny z Konstytucją RP.

dr. adw. Daniel Pawluczuk PZ Capital

wyrok ze strony TK

Skontaktuj się z nami

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Wiadomość

Do kredytobiorców

Wokół kredytów tzw. frankowych narosło wiele nieporozumień. Temat nabrał charakteru politycznego.

Czy jest możliwe bezkonfliktowe i łagodne rozwiązanie problemu?

W poniższym tekście banki, które masowo udzielały kredytów tzw. frankowych nazywać będę bankami zachodnimi.

Wyobraźmy sobie, że kredytobiorcy we frankach oraz ich rodziny postanowią przenieść swoje rachunki bieżące i lokaty z banków zachodnich do tych banków spółdzielczych, które nie udzielały kredytów we frankach.

Scenariusz późniejszych wydarzeń prawdopodobnie wyglądałby następująco:

  1. masowe przenoszenie rachunków bieżących i lokat kredytobiorców frankowych i ich rodzin do banków spółdzielczych (z wyłączeniem SKOK-ów, Kas Stefczyka i banków spółdzielczych, które udzielały kredytów we frankach);
  1. gwałtowne osłabianie kondycji finansowej banków zachodnich;
  1. podejmowanie decyzji przez banki zachodnie o likwidacjach, fuzjach lub upadłościach;

Wyjaśnienie:

Masowa likwidacja rachunków klientowskich ma charakter podobny do „runu” na banki, tzn. gwałtownego żądania wypłat gotówki z rachunków bieżących. Wiadomo, że banki mają niewielkie zasoby gotówkowe, by zaspokoić te żądania.

  1. wycena wartości banków zachodnich w tej sytuacji musi uwzględnić realną wartość kredytów frankowych. Powinny one być uznane za kredyty zagrożone niespłacalnością, a więc o wartości znacznie niższej od nominalnej;
  1. przejmowanie od banków zachodnich przez banki spółdzielcze oraz nowo powstałe banki państwowe lub publiczne  (miejskie, samorządowe) kredytów frankowych za bezcen;
  1. renegocjowanie umów frankowych z kredytobiorcami.

Kondycja finansowa banków przejmujących ulegnie dalszej poprawie, gdy do akcji przenoszenia rachunków dołączą kredytobiorcy złotowi i ich rodziny.

W tym momencie powstanie możliwość umów kredytów złotowych.

Zmiany umów mogą dotyczyć:

– obniżenia odsetek,

– wydłużenia harmonogramu spłat,

– udzielania wakacji w spłatach nie tylko kapitałów, ale również odsetek,

– zakazu naliczania odsetek od odsetek,

– możliwości wskazywania przez klienta na przelewach kolejności i celu spłat (tj.

czy bank daną spłatę ma zaliczyć na poczet kwoty głównej, czy na poczet

odsetek),

– sposobu zabezpieczenia kredytu,

– wykreślenia z umów klauzuli o egzekucji długu bez wyroku sądowego (BTE).

 

Skutek końcowy:

  1. Straty banków zachodnich są wynikiem indywidualnych działań obywateli, a nie skutkiem wyroków sądowych i nakazów ustawowych. W związku z tym banki zachodnie nie mogą wnosić skarg przeciwko Państwu do trybunałów międzynarodowych. W tej sytuacji Państwo nie będzie ponosiło odpowiedzialności za osłabienie kondycji banków.
  2. Banki przejmujące kredyty frankowe za bezcen mają pole do negocjacji z kredytobiorcami.
  3. Osłabione finansowo banki zachodnie wycofują z Polski tylko „resztki” wniesionego kapitału.
  4. Gwałtownie spada wartość giełdowa banków zachodnich.
  5. Depozyty drobnych ciułaczy są w pełni zabezpieczone.
  6. Złotowi kredytobiorcy uzyskują lepsze warunki kredytowania

PAMIĘTAJMY:

Bank spółdzielczy jest podmiotem o charakterze otwartym.

Każdy korzystający z jego usług może być członkiem spółdzielni, czyli jego współwłaścicielem. Świadomy spółdzielca ma realny wpływ na działalność spółdzielni.

© Copyright - Ratuj Swoje Pieniądze